Ki diabeł siedzi w politykach, że co i rusz silą się na górnolotne odwołania do klasyki? Do grona kolejnych panów Jourdain dołączył dziś sam premier Tusk. Dodatkowy smaczek w tym, że to historyk.

Ale do rzeczy. W dzisiejszej obronie Bogu ducha winnego ministra Grabarczyka, który niczym Herkules oczyszczał augiaszowe stajnie zasrane przez poprzedników - tak oto przedstawił jego mądrość i zdolność do rozwiązywania trudnych problemów:

- Niestety doświadczenie, szczególnie jeśli chodzi o infrastrukturę, pokazuje, że tam gdzie szliśmy tropem tych, którzy byli przed nami, wpadaliśmy w pułapki i na mielizny. Tam gdzie decydowaliśmy się na przerwanie tego, co robili nasi poprzednicy, udało się (...) wyjść z tych zapaści i przeciąćczasami niczym mieczem Damoklesa tę pętlę niemożności i prawnych komplikacji- powiedział szef rządu.

A może to freudowska pomyłka? Może minister Grabarczyk nie wie co mu i gdzie wisi?